marketing na sterydach logo

Być może kojarzysz z mitologii fragment o Odyseuszu i syrenach, bo bywałeś jeszcze wtedy na czymś więcej niż jedynie lekcjach WF-u… Lekcje WF-u były fajne… koledzy mi opowiadali…

Nie mniej, wracając do tematu. Syreny zamieszkiwały małe wysypy i wabiły przepływających żeglarzy swoim śpiewem. Z tragicznymi skutkami. Urzeczeni marynarze tracili panowanie nad sobą i statkami, rozbijali się i ginęli.

Odyseusz, chcąc posłuchać śpiewu ale przy okazji nie zginąć, kazał całej swojej załodze zatkać uszy woskiem a siebie przywiązać do masztu. Tym cudownym sposobem udało mu się usłyszeć śpiew, nie stracić kontroli i przeżyć.

No dobra, ale co to ma wspólnego z marketingiem czy prowadzeniem biznesu?

Otoż to, że ciągle jesteśmy kuszeni – przez innych lub przez własne ego – aby być kimś kim nie jesteśmy lub aby być wszystkim dla wszystkich. Tymczasem „istotą pozycjonowania jest rezygnacja. Musisz coś poświęcić, żeby bardziej podkreślić najbardziej wyróżniające Cię punkty”.

Słuchanie syren jest błędem marketingowym nie tylko małego biznesu. Wyłożyło się na nim wiele wielkich firm. Burger King dla przykładu. Zapomniał on, że nie jest McDonalds. Póki podkreślał swoje różnice – większy hamburger oraz mięso z grilla – wszystko było ok i konkurował skutecznie. Potem usłyszeli syreny. Syrenami były dzieci – postanowili wejść w rynek, który należał bezsprzecznie do zółtych łuków. Efekt – dzieci nie zdobyli, stracili dorosłych. Firma z trudem uniknęła upadku.

„Głupiec spieszy, gdzie anioł stąpać się nie waży”… Ale poetycko.

Zastanów się dokładnie kim jesteś. Zobacz kim nie jesteś. Jeśli zacznie Cie kusić bycie jak konkurencja, jeśli usłyszysz nawoływanie syren by stać się kim nie jesteś – użyj wosku i płyń przed siebie. Nie wpływaj na wody, których nie znasz tylko po to, żeby zobaczyć jak tam jest. Rób swoje i rób to wyróżniając się.

No i czytaj ten blog

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.