Była sobie kiedyś taka teoria – zapewne nieprawdziwa – dotycząca pulsu, czyli tętna. Mówiła ona, że serce zaprogramowane jest na określoną ilość uderzeń – tak więc ktoś kto ma puls spoczynkowy powiedzmy 100 „wypika” się dwa razy szybciej niż ktoś kto ma puls 50. Oczywiście nie wiem czy to prawda, zapewne nie, ale mam własną, podobną teorię dotycząca kompromisów.
Otóż teoria Rafał Mazura dotycząca kompromisów jest taka – możesz iść tylko na ograniczoną ilość kompromisów (ograniczoną ilościowo i/lub jakościowo) – każdy kolejny odbije się potem, w ten czy inny sposób, na Twoim zdrowiu psychicznym, emocjonalnym, fizycznym i duchowym. Jestem o tym przekonany. To dlatego politycy są takimi zjebami.
Ponieważ opowiadam się za tym, że biznes jest częścią życia i dlatego powinien być spójny i zintegrowany z tym kim NAPRAWDĘ jesteś – tak więc ponieważ się za tym opowiadam, logicznym jest potrzeba autentyczności a co za tym idzie bezkompromisowości w tym co robisz.
Żeby podeprzeć nieco moją wątłą (chwilowo, bo za chwilę Cię do siebie przekonam, bo jak mawia Charlie Munger: „Zgodzisz się ze mną, bo jesteś bardzo bystry a ja mam rację…”) argumentację, oprę się o zawodnika kategorii ciężkiej, George’a Orwella:
W czasach powszechnego fałszu, mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym
Zawsze dobrze jest dodać jakiś zgrabny cytacik. Dobry cytaty, podobnie jak okulary, sprawia, że wydajesz się bardziej inteligenty. Ale tak na serio, spójrz proszę: w poprzednich postach pisałem o tym, że Twój biznes, ponieważ jest Twój, może być Twoim kanałem, wehikułem, dzięki któremu rozwijasz się, osiągając kolejne poziomy swojego potencjału. Zarabiasz pieniądze, dostarczasz wartość innym (a dzięki temu oni Tobie) – cóż może być lepszego? Robisz to w wierzysz, to co jest dla Ciebie ważne, robisz to co chcesz i i tak jak uważasz, że powinno być robione.
Jest tylko jedno małe ALE. W sumie dwa. Po pierwsze – to musi być robione w sposób profesjonalny. Każdy z nas zna kogoś, kto nie otwiera sklepu na czas, nie przychodzi na spotkania, śmierci wódą, jest na kacu itd itp. Oczywiście nie mówię o czymś takim. Nikt, kto naprawdę robi to co chce tak jak chce w ten sposób się nie zachowa. Spełnieni ludzie tego nie robią. Tego typu autosabotaż możliwy jest tylko wtedy, gdy nie jest się spełnionym, gdy nie robi się tego co się kocha w sposób, który jest spójny.
I tu przechodzimy to elementu jeszcze ważniejszego i nieco mniej namacalnego. Z jednej strony normy społeczne wskazują nam na co, co jest profesjonalne a co nie. To nie jest fizyka kwantowa. Wystarczy odrobina inteligencji emocjonalnej by wiedzieć co jest słabe a co nie jest. Jednak te same normy społeczne, które pomagają nam w kwestii profesjonalne – amatorszczyzna przeszkadzają nam w drugim elemencie – elemencie poznania AUTENTYCZNEGO siebie i swoich PRAWDZIWYCH potrzeb.
Wiemy, to dane potwierdzone badaniami, że mniej więcej 70% tego co nam się podoba czy nie podoba, co lubimy czy nie lubimy, jest nam narzucone przez społeczeństwo. Mówiąc inaczej – średnio 70% nas to owczy pęd. Co troszkę, jak się zapewne domyślasz, zamula wodę, w której próbujemy pływać. Może się zatem okazać – a szanse na to są bardzo duże – że to za czym gonisz nie jest tym, czego naprawdę chcesz. Osoba, która wywarła na mnie wielki wpływ, Andrew Salter, twierdziła, że społeczeństwo jest największym wrogiem zdrowia psychicznego jednostki. Żeby społeczeństwo mogło w miarę gładko funkcjonować, jednostkę trzeba nieco utemperować – jednego nieznanie, innego bardzo. W każdym bądź razie, dlatego tak bardzo cenimy wielkie jednostki, że cholernie trudno jest się taką stać – co podświadomie wyczuwamy. Pływanie pod prąd jest bardzo męczące.
Tak więc o ile zachowywanie się w sposób profesjonalny jest łatwe do zrozumienia, poznanie siebie wymaga jednak nieco większego wysiłku z zakresu autoanalizy – w miarę obiektywnej. To Ci pomoże:
- O czym możesz gadać, całymi godzinami, w piątkowy czy sobotni wieczór, będąc w ulubionym miejscu ze znajomymi?
- Gdyby Twoje życie, w tej dosłownie chwili, stało się filmem, do którego piszesz scenariusz, reżyserujesz i w którym jesteś głównym bohaterem – od czego byś zaczął i co byłoby później?
- Co byś zrobił, gdybyś dowiedział się, ze 100% pewnością, że został Ci równo rok życia?
- A co byś zrobił, gdybyś wiedział, że nie ma żadnych ograniczeń dla Twoich możliwości i nie może się nie udać?
- Czym lubiłeś się zajmować mając 5-10 lat?
- Czym w wolnych chwilach zajmujesz się od 5-10 lat (mówię o rzeczach twórczych, nie wódzie, dragach czy oglądaniu talent-show)
- Kim chciałeś być jako dziecko, wciąż przekonane, że można być tym, kim się chce?
Każdy powinien znaleźć w tym coś dla siebie. To powinno nakierować Cię na to, co jest dla Ciebie NAPRAWDĘ WAŻNE. Coś o co jesteś gotów walczyć. Albo przeciwko czemu chcesz krzyczeć. Coś co budzi w Tobie silne emocje. Znajdź to coś a potem znajdź kanał, dzięki któremu się wyrazisz. I nie chodź na kompromisy.
Jeden z moich ulubionych autorów, Steven Pressfield twierdzi (a ja mu wierzę, bo widzę to już u siebie), że jednym powodem BRAKU pasji i entuzjazmu w życiu jest strach, nieufność i wątpliwości. Usuń tego wirusa z mózgu a pasja i entuzjazm pojawią się automatycznie.