Moja definicja marketingu jest bardzo prosta – jest to proces budowania percepcji. Jego jedynym zadaniem jest sprzedawać więcej, większej ilości ludzi, za coraz większe pieniądze, coraz bardziej efektywnie.

Rozbijając marketing na najprostsze czynniki, zobaczysz, że tak naprawdę składa się on raptem z 2 elementów:

1) matematyka
2) psychologia

Psychologia to właśnie proces budowania percepcji. Mówię tu między innymi o  psychologii sprzedaży, o technikach wpływu czy sposobach myślenia konsumentów. To jest kuchnia marketingu.

Niestety, część matematyczna jest przed psychologią nie przez przypadek. To Twój model biznesu. To jak jesteś zorganizowany, co sprzedajesz, na jakim rynku i za ile. Niestety, żeby zastosowanie psychologii miało sens, część matematyczna musi się „domykać”.

Matematyczna część to produkty na stole w kuchni marketingu. Najlepsze wyposażenie nie pomoże, jeśli nie ma z czego gotować. Najlepsza kuchnia nie pomoże, jeśli nikt nie chce tego jeść.

Zastanów się bardzo, bardzo dobrze nad swoją matematyką. Paradoks polega na tym, że intensywny marketingu przy złej matematyce przyspiesza wylot z biznesu. Z hukiem.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.