Marketing na sterydach – Hipoteza świata sprawiedliwego

Hipoteza świata sprawiedliwego

Home / Blog / Hipoteza świata sprawiedliwego

Wielokrotnie pisałem już na tym blogu, że jedną z najgłębszych potrzeb człowieka jest potrzeba zrozumienia, czyli porządku. Wynika ona z największego strachu ludzkości – czyli strachu przed nieznanym (nieznane = potencjalne zagrożenie).

Fenomen ten zauważyłem między innymi oglądając program „Niezwykłe przypadki medyczne”. Ktoś choruje na coś co ma ciężki przebieg i nietypowe objawy. Lekarza latami czy miesiącami leczą go objawowo, stawiają diagnozy złe albo nie stawiają ich wcale. Stan pacjenta pogarsza się, rodzina coraz bardziej załamana, nagle trafiają do kogoś, kto wie ciut więcej niż uczyli w szkole – i ten ktoś bez większego problemu stawia diagnozę. Podaje nazwę choroby. Etiologia choroby nie jest znana w dodatku choroba nie jest uleczalna i niezbyt wiele o niej wiadomo. Z logicznego punktu widzenia, pacjent jest cały czas w punkcie wyjścia. Ale zna nazwę. Nie było ani jednego przypadku w który pacjent albo rodzina nie poczuli ulgi. Poczucia zagrożenia (odczuwane) zmniejszyło się tylko dlatego, że podano nazwę wroga.

Hipoteza świata sprawiedliwego wzięła się właśnie z takiej potrzeby porządku. Zakłada ona, że ludzie dostają to na co zasługują, czyli w ostatecznym rozrachunku dobrzy ludzie kończą dobrze a źli ludzie kończą źle. W sumie bardzo wygodny model dla ludzi, którzy wiedzą, że tak nie jest (a przynajmniej, że nieczęsto się tak zdarza).

Z hipotezy świata sprawiedliwego wynikają dwie rzeczy.

Po pierwsze – już na poziomie podświadomym – skoro dobrzy z czasem sami wypłyną na wierzch, ponad tych złych – hipoteza ta oducza „proaktywnej” postawy. Pisarze, zamiast dbać o to by ich zauważono, piszą do szuflady w poczuciem moralnej wyższości na tymi tumanami, którzy brylują w mediach i na salonach. Fachowcy w pracy czekają (długo) na awans, zaciskając zęby, gdy ktoś inny bierze na siebie ich osiągnięcia i awansuje.

Po drugie – ponieważ już na poziomie podświadomym – uważamy, że ci wyżej to ci lepsi, doskonalsi, dobrzy ludzie  (w końcu nic się nie dzieje przypadkowo i ci dobrzy są nagradzani, prawda?)  zaburzamy realia otaczającego nas świata i koło zaczyna się nakręcać. Zamiast poznawać i analizować mechanizmy ich rzeczywistej drogi do góry, dopasowujemy rzeczywistość do teorii.

Szczytem marketingowego cynizmu opartego na hipotezie świata sprawiedliwego jest „Sekret”. Myśl pozytywnie i doczekasz się z czasem promienia łaski spadającego prosto ze Wszechświata, Wszechświata, który przecież powstał tylko po to, żeby realizować zachcianki każdego z 7 miliardów mieszkańców Ziemi.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

Related Posts

Leave a Comment