Bardzo często spotykam się z następującym podejściem: „Pieniądze zawsze podążają za pasją”. Czytaj – jeśli wykażesz się odpowiednim poziomem pasji, nie musisz martwić się o zarobek.
Przykro mi, ale tak nie jest. Nikt nie budzi się rano i myśląc: „Oddam dziś moje pieniądze Janowi Kowalskiemu, bo ma cholernie dużo pasji!”.
Na rynku – owszem – liczy się pasja, ale jest to pasja rynku, a nie Twoja. Pasja oznacza bardzo silne, czasami niekontrolowane emocje. To coś bardzo pożądanego – z punktu widzenia osoby sprzedającej produkt lub usługę. Dlatego dobrym pomysłem jest szukać rynków pełnych pasji – zamiast liczyć, że ktoś zapłaci za Twoją.
Pierwsze rynek. Potem produkt. Nigdy odwrotnie!
Podejście pod tytułem „Robię to co kocham” ma pewien problem – jeśli kochasz to co kocha wiele osób – możesz mieć potężną konkurencję. Przykładem takich rynków jest rynek fotograficzny – większość ludzi na tym rynku postanowiła zarabiać właśnie na tym, co kocha. Kolejny rynek – dietetycy oraz trenerzy osobiści. Inny – choć może być trudno w to uwierzyć – księgowi.
Kończę czytać eBook Marka Cubana – miliardera i właściciela mistrzów NBA Dallas Mavericks. Opisuje on tam swoje zasady, które zawsze sprawdza nim wejdzie w nowy biznes. Wrzucę je na blog, są proste i ciekawe, ale najważniejszą z nich jest taka, że po ustaleniu tego, czym nowa firma ma się zajmować, kontaktuje się z potencjalnymi klientami i przedstawia im ten pomysł.
Jeśli są zachwyceni – wie dwie rzeczy. Po pierwsze pomysł na sens z punktu widzenia rynku. Po drugie od razu ma klientów.
Jeśli nie są zachwyceni, wie, że albo potrzeba poprawek, albo potrzeba dany pomysł porzucić.
Nie ma to nic wspólnego z pasją własną czy kochaniem swojego dziecka-projektu.
Rafał Mazur – marketing czyli zwiększanie zysków przedsiębiorców.
Dodaj komentarz
Chcesz się przyłączyć do dyskusji?Feel free to contribute!