Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Wszystko czego chce od życia to wiedzieć gdzie umrę – bym nigdy tam nie poszedł” – to jedno z ulubionych powiedzonek Charlie Mungera – od ponad pół wieku wspólnika największego inwestora wszech czasów – Warrena Buffetta.

Obaj Panowie w życiu i w biznesie stosują się do prostej zasady – pierwsze koncentruj się na tym, czego unikać. To czego nie robisz bywa dużo ważniejsze od tego, co robisz.

Prostota sprowadza się do rozbicia złożonych zagadnień na pojedyncze, pozbawione emocji składniki podstawowe – ale bez jednoczesnego nierealnego myślenia życzeniowego, które sprawia, że dopasowujemy rzeczywistość do siebie zamiast przyjąć to co nas spotyka z zimną obiektywnością.

„Wszystko trzeba robić tak prosto, jak to tylko jest możliwe, ale nie prościej.” Albert Einstein

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Jeśli chcesz polec w grze zwanej biznesem – i w dodatku zapłacić za to swoim czasem i swoimi pieniędzmi – oto niemal gwarantowany sposób.

Kluczem do tego procesu jest słowo „utowarowienie” – w wolnym tłumaczeniu „ja też„.

A oto przepis:

1) „Ty też” wchodzisz do biznesu, w którym jest już od cholery konkurencji – ponieważ kochasz to co robisz i/lub znasz się na tym. W skrócie jesteś tam dlatego, że chcesz i znasz, niekoniecznie dlatego, że możesz wnieść coś nowego. (Typowymi przykładami są salony fryzjerskie i kosmetyczne, księgowość, tworzenie stron www)

2) Wciąż w dobrym i bojowym nastroju analizujesz dokładnie działania licznej konkurencji. W końcu trzeba ich mieć na oku. Tak się dziwnie składa, że zdecydowana większość konkurentów weszła do biznesu z dokładnie tych samych powodów, też przygląda się konkurencji. Słowem zaczynacie gonić własny ogon (każdy „ja też”).

3) Dziwna rzecz… Klientów nie ma, koszty rosną a konkurencja opuszcza ceny. Nie ma wyjścia – trzeba sie dostosować i obniżyć (ja też)… Co prawda Rafał Mazur pisał kiedyś na blogu, żeby sprzedawać za coraz większe pieniądze coraz bardziej wydajnie, ale nie da się tego zrobić, skoro ceny spadają

4) Wylatujesz z biznesu. Ale nie jesteś ostatni, więc nie gaś światła. Przyjdą następni. Pewnie nawet do tego samego lokalu…

Co się stało? „Ja też” się stało. Jeśli podaż towarów czy usług przewyższa popyt na nie i jeśli towary i usługi nie różnią się od siebie w zdecydowany i wyraźny dla potencjalnego kupującego sposób – dochodzi do „utowarowienia”. Klienci zaczynają traktować Ciebie, Twój produkt lub usługę jak towar, który leży na półce wśród wielu innych. A jak mówiła kiedyś reklama: ‚skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?‚ Wybierają więc te najtańsze.

W efekcie osoby czy firmy oferujące wyższą jakość, ale nie umiejące podkreślić tego marketingowo, tracą. Zostają rekiny oraz cała reszta drobnicy psującej sobie nawzajem rynek.

Utowarowienie to przepis na klęskę.

Przepis na sukces jest odwrotny – wyjście od potrzeb Klientów i wyróżnienie się z korzyścią dla nich.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Biznes nie istnieje w próżni tylko na rynku. Rynek to ludzie. Ludzie to potrzeby.

Musisz pogodzić się z faktem, że ludzie są egoistami a ulubioną stacją każdego z nas jest WII-FM czyli What’s In It For Me (I co ja z tego będę miał?). Wersja dla mniej kumatych lub bardziej bezpośrednich – Twoje potrzeby i intencje nikogo nie interesują. Żyjemy w samolubnym świecie a Twoich klientów interesuje tylko czubek własnego nosa. Możesz z tym walczyć albo to wykorzystać.

W skrócie: zrób dobrze im a zrobisz dobrze sobie… Ich potrzeby to Twój interes. Ich potrzeby to Twoje $$$.

Zaspokój poniżej wymienione potrzeby a Twój sukces jest gwarantowany:

1) Spraw by lepiej się poczuli
2) Pomóż im rozwiązać problem
3) Naucz ich czegoś przydatnego
4) Spraw by lepiej wyglądali
5) Daj im bezpieczeństwo
6) Podnieś ich poziom pozytywnych emocji
7) Zaspokój ich apetyty (szeroko pojęte)
8) Ułatw im życie
9) Daj im nadzieję, zwiększ ich marzenia

Poniższa lista stworzona została przez świetnego przedsiębiorcę, MJ DeMarco. MJ – jeśli przypadkowo czytasz teraz tego bloga…

Jak widzisz paradoks polega na tym, żeby nie uganiać się za pieniędzmi tylko za potrzebami. Zabawne, prawda: swoje potrzeby zaspokajasz poprzez odłożenie ich na bok i zaspokojenie potrzeb innych.

PS – jeśli chcesz  poczytać ciut więcej o tym jak działają pieniądze, biznes i rynki polecam książkę Stuarta Wilde „Energia pieniędzy” (‚The Trick To Money Is Having Some’). Świetna lektura, szczególnie jeśli lubisz dodatek klimatów metafizycznych…

PS 2 – a tutaj masz zupełnie za darmo 70 minutowe mini-seminarium w wykonaniu Stuarta Wilde, które da Ci przedsmak książki:

Stuart Wilde – Mastery of Money

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Z dziś:

Najprawdopodobniej nawet 200 tys. kredytobiorców ma mieszkania obciążone długiem przewyższającym ich wartość! – gazeta.pl

Zasada 80/20 a co za tym idzie 5/15/80

Zasada 80/20 mówi o tym, że 20% przyczyn wywołuje 80% skutków. Przyczyn wypadków samochodowych jest mnóstwo, ale gdyby wyeliminować raptem 2 – alkohol i brawurę – ilość wypadków zmniejszyłaby się prawdopodobnie o 80%.

W myśl zasady 80/20 funkcjonują także społeczeństwa. 20% ludzi radzi sobie dobrze lub nieźle, podczas gdy 80% nie daje rady.

Co ciekawe, jak zauważył Dan Kennedy, zasada 80/20 działa również wewnątrz samej siebie – czyniąc ją w rzeczywistości zasadą 5/15/80.

Spójrzmy.

Niezależnie na jaką grupę spojrzymy i czy spojrzymy na finanse czy wiedzę – lekarzy, prawników, biznesmenów, nauczycieli, pracowników korporacji – nie ma znaczenia:

5% radzi sobie wyśmienicie (super-gwiazdy)
15% radzi sobie nieźle lub dobrze („klasa średnia” i „wyższa”)
80% obsysa…

Nie potrzeba do tego nawet wolnego rynku. Tak samo wyglądało to w tak zwanym „komunizmie”. Tak właśnie powstają elity oraz szary tłum.

Niezwykle „szokujący” był kryzys z roku 2008. Przecież Chińczycy od raptem 5 tysięcy lat mówią o koncepcji Yin i Yang. Czyli, że ciągła ekspansja i ciśnięcie na rozwój (Yin) muszą dla zrównoważenia spowodować efekt odwrotny, czyli spadek (kryzys). Jakoś tak się dziwnie składa, że dotyczy to również Amerykanów…

Jeśli chcesz poznać cześć powodów kryzysu polecam Oskarowy „Inside Job” (chyba przetłumaczony jako „Szwindel”) oraz dużo gorszy i ale łatwiejszy „Capitalism: A Love Story” („Moja miłość kapitalizm”).

Oba te filmy pozwolą zrozumieć przyczyny kryzysu od strony rynków finansowych.

Ale, że do tanga trzeba dwojga, niezależnie od tego jak spieprzony jest system bankowy, ktoś te kredyty chciał brać. Więc je radośnie i lekką rączką przyznawali.

Zastanawiałem się nad przyczynami tego, czemu je brano (jak widać nie tylko w USA). Oto moje wnioski (20% przyczyn, które powodują 80% skutków):

1) Brak wiedzy – grzech numer jeden. W jednym z filmów jest scena, w której nie znająca angielskiego latynoska rodzina mieszkająca w Kalifornii opłakuje fakt, że ciągle podniesiono im ratę kredytu i nie są teraz w stanie jej płacić. Nie wiem jak Was, ale mnie życie w biznesie nauczyło, że jeśli czegoś nie rozumiem, to nie podpisuję.

Brak wiedzy jest praprzyczyną większości nieszczęść, na które możemy mieć jakikolwiek wpływ.

Na całe szczęście żyjemy w społeczeństwie informacyjnym i brak wiedzy jest już jedynie wymówką. Każdy z nas może stać się ekspertem w dowolnej dyscyplinie (o ile nie wymaga ona specjalnych warunków fizycznych). Wystarczy „jedynie” poszukać odpowiednich źródeł wiedzy co będzie stanowiło 5% całości dostępnych materiałów…

2) Zazdrość – jedyny z 7 grzechów głównych, który nie daje żadnej przyjemności. Trzeba mieć więcej niż ten kutas – sąsiad. Lepszy samochód, większą plazmę, lepsze ciuchy. W końcu raz się żyje, prawda? Zazdrość = Ego.

3) Chciwość – nic chyba nie zaszkodziło ludziom z Wall Street tak bardzo jak słowa Gordona Gekko z filmu ‚Wall Street’: „Greed is good” (chciwość jest dobra). Chciwość to Yin. Wiec prowadzi do Yang. Chciwość sprawia, że rzeczy mają nas a nie my rzeczy. Oddanie kontroli żywiołowi kończy się źle.

By było na tyle.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Jednym z najtrudniejszych (dla mnie) zadań jako marketingowca jest obserwowanie wzorców ludzkich zachowań i wyciąganie wniosków bez oceniania. Czyli bycie jak kamera albo emocjonalnie zdystansowany naukowiec w laboratorium pełnym myszek…

Kolejny wniosek z obserwacji: ludzie cenią pieniądze, ale nie cenią czasu.

Czyli tradycyjnie, w myśl powiedzenia „konwencjonalna mądrość to oksymoron” robią dokładnie odwrotnie niż robić należy. Czemu?

Sprawdźmy.

Pieniądze

Może trudno w to uwierzyć, ale ilość pieniędzy jest właściwie nieograniczona (i zostanie nieograniczona dopóki rządy będą je dodrukowywać). Na rynkach finansowych, codziennie (czyli właśnie teraz) 3 biliony $ zmienia właścicieli. Nie miliony, nie miliardy – biliony. Ta liczba wygląda tak: 3 000 000 000 000. Czyli 125 000 000 000 (125 miliardów) $ co godzinę. Mowa tylko o pieniądzach z rynków finansowych. Jak widać – jest trochę grosza do zdobycia.

Czas

Według magazynu Forbes najbogatszym człowiekiem na ziemi jest Carlos Slim Helu (z rodziną), którego majątek szacuje się na 74 miliardy $ (czyli równowartość mniej więcej pół godziny dziennej wymiany rynków finansowych).

Obok pana Carlosa postawmy najbierniejszego człowieka na naszej planecie – nie wiem kim on jest, powiedzmy, że to ktoś z Somalii i ma na imię Aden.

Otóż panów Carlosa Slim oraz pana Adena coś łączy. Tym czymś jest czas. Dla obu doba trwa 24 godziny, godzina 60 minut a minuta 60 sekund. I nie da się tego żadną ilością pieniędzy zmienić.Czas jest równy dla wszystkich.

Dodajmy troszkę dramatyzmu. Czas to życie. Kiedy kończy się nam czas – kończy się nasze życie i umieramy.

Tak więc mamy dwa zasoby – nieskończony zasób pieniędzy oraz ograniczony zasób czasu. Jednego jest mało drugiego w nadmiarze. Tak więc powinno zadziałać rynkowe prawo podaży. Towar w nadmiarze (pieniądze) jest mniej wart niż towar limitowany (czas).

Dlaczego nie działa?

Ponieważ wartość jest percepcją. Jako że czas jest darmowy (choć nie każdy, bo wolny czas musimy „kupić sobie” czasem pracy) ludzie traktują go jako wartość zerową. Tak jakbyśmy byli nieśmiertelni.

Życie zdecydowanej większości ludzi jest do dupy. Wiedzą to świadomie i/lub podświadomie. Stąd wielomilionowe rzesze widzów reality show, faktorów, śpiewów czy tańców. Stąd kupowanie za pieniądze z łatwej pożyczki kolejnego badziewia, które bezpowrotnie traci na wartości w chwili opuszczenia progu sklepu. A te tłumy koczujące nocami pod marketem z elektroniką żeby załapać się na promocję? „Oddam kawałek życia za 50 zł zniżki”…

Podstawowa różnica między Carlosem Slim a biednym Adenem polega na tym, że pan Carlos odłączył się na linii czas – pieniądze. Jeśli spojrzysz na najbogatszych ludzi na świecie – niezależnie od tego z jakiej są branży – zauważysz dwie rzeczy:

1) robią to co robią bo chcą
2) zarabiają również wtedy kiedy nie pracują („kiedy śpią” jak to się ładnie mówi)

Ponieważ większość osób pracuje z wynagrodzeniem za godzinę lub za miesiąc pracy – czyli z wynagrodzeniem „pieniądze za mój czas” i ponieważ doba ma zawsze 24 godziny a rok stała liczbę miesięcy, aby mogli zarabiać więcej muszą albo dodać ilość godzin albo dostać podwyżkę / zmienić pracę.

Chyba, że znajdą sposób, by odłączyć czas od przypływu gotówki…

Na koniec bo i tak się za bardzo rozpisałem, ciekawa rzecz. Na spotkaniach ze studentami, zaawansowani wiekiem najbogatsi tego świata czasami mówią, jak chętnie zamieniliby się oddając całą swoją fortunę za ich młodość.

Ciekawe, prawda? Miliarder chce oddać swój majątek by znowu mieć 25 lat, a student chętnie oddałby młodość by posmakować bycia 87-letnim miliarderem.

To tyle przy okazji „czas to pieniądz” i tego, że najbardziej doceniamy życie (czas) gdy mało go nam zostało.

Życie to jazda autobusem na plac egzekucyjny: przez całą drogę kłócimy się i walczymy o miejsca, i zanim się zorientujemy, dojeżdżamy – Eric Hoffer

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Na 7 elementów pierwotnego kodu brandingu składają się:

1) Historia powstania
2) Wyznanie wiary
3) Ikony
4) Rytuały
5) Poganie
6) Święte słowa
7) Przywódca

Ikony to koncentracja treści i znaczenia wywołująca spontaniczną identyfikację marki. Ikona to ekspresja tego czym jest Twoja usługa lub produkt, przy czym ekspresja skondensowana i błyskawicznie przekazująca założoną treść.

„Łyżwa” Nike, butelka Coli lub wódki Absolut, nadgryzione jabłko Apple czy makijaż muzyków KISS. To typowe przykłady ikon.

Mniej typowym może być fryzura czy twarz (Andy Warhol), pracownik firmy UPS w brązowym uniformie, biały kubek czy barista ze Starbucks, biało-czerwone paskowe krawaty posłów Samoobrony…

Najczęściej ikona jest firmowym logo. Jednak nie musi być znakiem. To może być również dźwięk, smak czy zapach (Starbucks słynął ze wzmacniania zapachu kawy w swoich kawiarniach).

Kwestia logo jest szczególnie ciekawa. Niemal każda mała firma poświęca (traci?) czas i pieniądze na zaprojektowanie swojego logo, nie mając pojęcia na czym takie projektowanie polega.

Po pierwsze logo musi pozwalać na błyskawiczne przestudiowanie będąc jednocześnie czymś abstrakcyjnym.

Po drugie musi przyciągać uwagę i zawierać założone elementy tożsamości marki.

Po trzecie musi emanować autorytetem, przywództwem i pewnością.

Cała sztuka polega więc na tym, by wszystkie te cechy zawierał dość abstrakcyjny element, czyli aby było widać to, czego z pozoru nie ma i żeby było to widać od razu…

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Upraszczając rzeczywistość, w życiu możesz być albo konsumentem albo producentem.

Konsumentów jest zdecydowana większość. Biednych jest zdecydowana większość.

Producentów jest zdecydowana mniejszość. Bogatych jest zdecydowana mniejszość.

Od samego początku jesteśmy skutecznie programowani na zostawanie konsumentami. Dowiadujemy się czego potrzebujemy oraz ile rzeczy trzeba mieć by móc być (tu wpisz sobie kim / jakim).  Żeby zdobyć na to pieniądze, idziesz do pracy. Większość prac polega na utrzymywaniu tego systemu, czyli na pośrednim czy bezpośrednim sprzedawaniu towarów czy usług. Swoją pracą pomagasz innym konsumentom konsumować to, co wytworzą producenci. No i pomagasz sobie.

Prawdopodobnie najkrótsza i najbardziej trafna rada dotycząca tego jak się wzbogacić brzmi:

„Przestań konsumować, zacznij produkować”

Produkowanie polega na wytwarzaniu i sprzedawaniu tego, co dla konsumentów ma wartość.

A teraz na przykładzie:

Do kin wchodzi teraz najnowszy film Harry Potter. Dla mnie rzecz całkowicie bezwartościowa, ale dla dziesiątków milionów fanów – ważniejsza niż tlen. To pokazuje jedno: wartość jest względna.

Ten film, jak każdy film, ma swojego producenta. Tak się składa, że producent nawet nazywa się w filmach producentem. Sprawił, że wytworzono wartość. Włożył w to pracę, użerał się z ekipą. Teraz siedzi i czeka. Lub promuje – czyli sprzedaje. Zaczyna się etap dochodu pasywnego.

Dochód pasywny możliwy jest dzięki aktywności konsumentów. Koczują już tysiącami pod kinami. Oni wydadzą swoje ciężko zarobione pieniądze po to, by móc zyskać wartość – zobaczyć film. Producent te pieniądze zainkasuje.

Mamy tu więc typowy przepływ pieniędzy od konsumenta do producenta. Producentów jest kilku – widzów będą miliony.

To by było tyle w kwestii tego, czemu bogatych jest niewielu. (I jak do nich dołączyć)

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

 

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Na 7 elementów pierwotnego kodu brandingu składają się:

1) Historia powstania
2) Wyznanie wiary
3) Ikony
4) Rytuały
5) Poganie
6) Święte słowa
7) Przywódca

Wyznanie wiary (Creed) – to zestaw podstawowych zasad, określenie misji czy celu działania. Masz zdefiniować, a następnie zakomunikować i pozwolić zrozumieć swoje motywy.

Głównym celem wyznania wiary jest wyróżnienie się oraz zmotywowanie ludzi do działania.

Wyznanie wiary jest pojedynczym poglądem, w który mają wierzyć Twoi wyznawcy. Odpowiada na pytanie: „Dlaczego należy nam się miejsce w Twoim sercu i umyśle?”. Za pomocą wyznania wiary tłumaczysz, czemu co rano otwierasz drzwi swojego biznesu i czemu innych powinien ten biznes obchodzić.

Wyznanie często stanowi oświadczenie, esencję istnienia sprowadzoną do paru słów (dlatego często wykorzystywane jest jako kluczowy element reklam).

W wielkim uproszczeniu – creed = Twoja firma.

Przykładami jest „The Third Place” (Trzecie miejsce – po pracy i domu) dla Starbucks, „The world’s largest bookstore” Amazon, „Semper Fidelis” Marine Corps czy „Think different” Apple

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Na 7 elementów pierwotnego kodu brandingu składają się:

1) Historia powstania
2) Wyznanie wiary
3) Ikony
4) Rytuały
5) Poganie
6) Święte słowa
7) Przywódca

Historia powstania – czyli Genesis pokazuję historię czy mit utworzenia firmy, produktu, usługi czy postaci. Jej podstawowym celem jest zadośćuczynienie ludzkiej potrzebie zrozumienia. Jest to element absolutnie niezbędny, tym bardziej, że pozwala zrozumieć kim jesteś i skąd się wziąłeś (pamiętasz? ludzie nie lubią niewiadomych).

Tak więc historia powstania podkreśla i wyjaśnia KTO i CZEMU. Nie możesz kazać wierzyć ludziom w coś o czym nie mają żadnego pojęcia.

Bardzo częstym elementem historii powstania jest mistyczne poszukiwanie. Jak już kiedyś wspominałem – są tu dwa sprawdzone wzory: MY kontra ONI albo Bohater z oporami. Szczegóły znajdziesz w „Opowieść eksperta, czyli jak się pozycjonować”.

To mistyczne poszukiwanie zawiera w sobie walkę z przeciwnościami (sam, wbrew logice i zdaniu starszego brata rozpoczyna składanie komputerów w pełnym szczurów nieogrzewanym garażu…), pogoń za marzeniami, osobistą odyseję lub fanatyczną potrzebę dokonania odkrycia. Częstym elementem jest również wizja zmiany przyszłości na lepszą.

Historia powstania zapewnia kontekst. Wyjaśnia czemu istniejesz i jak wyglądała Twoja droga.

Dlaczego to takie ważne? Dlatego, że każda firma gdzieś kiedyś zaczęła. I niemal nikt nie mówi o tym gdzie ani o tym dlaczego.  A przecież to jest właśnie początek narracji, pierwszy z siedmiu elementów kodu, którego pominąć nie można.

Stwórz, dopracuj i wypromuj swoją historię powstania. KIM jesteś i CZEMU robisz to co robisz.

Potem wpadnij tu po kolejny element puzzli.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Brand, czyli marka, jest nie tylko firmą, produktem czy usługą. Jest przede wszystkim systemem przekonań. Zaufanie, wartości, wspólnota, poczucie przynależenia, wizja, przywództwo.

Wierzymy w znane nam i lubiane marki. A wierzenie = przynależność. Jako gatunek mamy głęboką potrzebę przynależenia do grupy oraz do sprawy, która jest większa i potężniejsza od nas samych.

Patrick Hanlon w swojej świetnej książce ‚Primal Branding” złamał kod skutecznego brandingu.

Elementów jest 7. Wydaje się, że sporo, skoro większość firm i marketingowców robi poważny błąd starając się podkreślać tylko jeden z nich. Zdaniem Hanlona, aby otoczyć się niemal religijnym kultem, potrzebujesz wszystkich 7 składników.

Na 7 elementów tego pierwotnego kodu składają się:

1) Historia powstania
2) Wyznanie wiary
3) Ikony
4) Rytuały
5) Poganie
6) Święte słowa
7) Przywódca

Oczywiście, w następnym poście, rozwinę każdy z tych elementów.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje