Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

O ile marketing jest procesem budowania percepcji, którego jedynym celem jest:

* sprzedawać więcej
* większej ilości ludzi
* za coraz większe pieniądze
* coraz bardziej wydajnie

o tyle branding oznacza, że Twój produkt czy usługa są nie tylko towarem, ale systemem wartości a Twoi Klienci stają się wyznawcami.

Tak więc branding jest szczytowym osiągnięciem działań marketingowych.

Brand oznacza ostoję wiarygodności i solidności. Reprezentuje pewne wartości, styl życia i idee. Brand zapewnia lojalność klientów i wysokie marże.

Branding oznacza identyfikację, zestaw wartości i  ofertę psychologicznych i funkcjonalnych korzyści dla swoich wyznawców.

Dobry marketing to sprzedaż plus branding.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Wyobraź sobie taką sytuację. Za chwilę wejdziesz na scenę i masz 3 minuty. Na widowni siedzą setki osób.

Twoim jedynym zadaniem jest przedstawić własną ofertę w ten sposób by ludzie na widowni zareagowali:

1) Wow! To niesamowite! Nie wiedziałem, że tak się da!
2) Jak, komu i ile mam za to zapłacić?

Można to osiągnąć dzięki dopracowaniu swojej „core story” czyli historii, która stanowi rdzeń osobowości Twojego biznesu.

Jak wiesz, jako ludzie jesteśmy dość samolubni i lubimy czerpać korzyści. Dlatego Twoja historia musi kręcić się wokół widowni, wokół ich korzyści i ułatwiania im życia. Masz ukazać im wartość, szerszą perspektywę, która skusi tych, którzy jeszcze z tego typu produktów czy usług nie korzystali.

Dobrym pomysłem jest umieszczenie w niej złych wiadomości… Nic tak nie motywuje do działania jak strach. Wrzuć ich nagle na głębokie i wzburzone wody brutalnej rzeczywistości a potem podaj logicznie brzmiące argumenty na to, że to Twoja szalupa ratunkowa jest wyborem optymalnym. Co więcej – to nie tylko szalupa ratunkowa. To ich bilet do nowego, lepszego świata!

Oto krótki plan dobrej Core Story dla biznesu:

1) Analizuj dane Twojej branży. Dokładnie. Cofnij się nawet o ćwierć wieku jeśli to możliwe. Pobaw się w naukowca, który szuka schematów i wzorów. Wypisz najciekawsze

2) Poszukaj złych wiadomości. Znajdź takie, które da się powiązać z rozwiązaniem, które oferujesz i użyj ich. Nie ma w tym nic niemoralnego – pod warunkiem, że nie kłamiesz i nie zmyślasz. Złe wieści, które niosą ze sobą ból motywują.

3) Połącz dane branży ze złymi wiadomościami. Czyli wymieszaj suche logiczne poparte danymi fakty (liczby, statystyki, wykresy) z emocjonalnym przekazem jakim jest zła wiadomość (również poparta danymi). Tym sposobem angażujesz zarówno umysł jak i serce. Dodatkowo przygotowujesz grunt pod punkt ostatni…

4) Przedstawienie własnej oferty. To punkt kluczowy, dlatego zostaje na koniec. Nie próbuj sprzedawać im niczego wcześniej! Przedstaw siebie i swoją ofertę jako najbardziej logiczne zbawienie. Pamiętaj, że Twoje rozwiązanie im służy, ale nie zapominaj:

Ludzie uwielbiają kupować, ale nienawidzą gdy się im sprzedaje.

Tak więc nie naciskaj. Końcówka z Twoją ofertą jest jakby „przy okazji” prezentacji ciekawostek, które przedstawiasz.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

W każdej chwili, na każdym rynku jest ok 3% ludzi, którzy aktywnie poszukują okazji do kupienia Twojego produktu lub usługi.

W każdej chwili, na każdym rynku jest ok 7% ludzi, którzy nie są aktywni w poszukiwaniach, ale są otwarci na dobre oferty.

Pozostałe 90% ludzi mniej lub bardziej zdecydowanie NIE chce kupować tego, co oferujesz.

Tak więc 10% chce lub chce bardzo, a 90% nie chce lub nie chce bardzo.

Jak dotrzeć do OBU tych grup?

Do grupy 10% docierasz dobrą ofertą. To może być unikalna cecha produktu czy usługi, to może być jakaś wartość dodana lub promocja cenowa. To są ludzie, którzy są gotowi przeglądać wiele ofert by wybrać najlepszą. Poznaj ofertę konkurencji i zaproponuj coś unikalnego. To dość logiczne.

Ale co z tymi, którzy nie są zainteresowani? Tu w grę wchodzi marketing edukacyjny. Polega on na przeniesieniu korzyści ze stosowania Twojego produktu lub usługi na nieco inne aspekty życia niezainteresowanych Klientów. Zazwyczaj mechanizm ten można w skrócie nazwać – „wywołać ból głowy a potem sprzedać aspirynę”.

Nie są zainteresowani sprzedawanymi przez Ciebie usługami czy produktami? Po pierwsze zastanów się (najlepiej z kimś kto zna się na marketingu edukacyjnym) – jakie korzyści będą mieli z mojej oferty? Jakie problemy te korzyści rozwiążą? Czym grozi nie rozwiązanie tych potencjalnych kłopotów?  Co i ile stracą jeśli te kłopoty spadną im nagle na głowę?

A teraz pracując od tyłu – od tych problemów i związanych z nimi kosztów oraz nieprzyjemności przejdź do sposobów ich rozwiązania i ukaż dodatkowo korzyści! Zrób to w formie edukacyjnej, jako ulotka, filmik, książeczka, strona czy broszurka.

Pokaż tym ludziom czym ryzykują, jak tego uniknąć i jak dodatkowo poprawić jakość swojego życia. Daj im wiedzę, wyjaśnij szerszy obraz, którego nie widzą.

Bo Twoim zadaniem w 90% procentach przypadków będzie pokazywanie szerszej perspektywy a nie instrukcji obsługi.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Tyle teraz się mówi o tym jak, usilnie trzeba konkurować z pozostałymi by osiągnąć założone cele. Aby na pewno?

Są dwa wypadki, w których konkurowanie z innymi jest błędem i kończy się fatalnie.

Nigdy nie konkuruj z innymi, gdy przez to:

1) zatracasz swoje wysokie standardy
2) zatracasz swoją unikalność

Dzieje się tak często, ponieważ, z definicji, większość musi być (i jest) przeciętna. Nie możesz wygrać z przeciętnymi poprzez stanie się jednym z nich. Podobnie jak nie pomożesz biedakom zostając nędzarzem.

Jedyna konkurencja, która ma sens, to konkurencja z samym sobą. Codziennie zadawaj sobie pytania – co mogę zrobić lepiej, jak można zrobić to jeszcze lepiej, czego jeszcze mogę się nauczyć, jak jeszcze bardziej podkreślić moją unikalność? Szczere odpowiedzi zastosuj w działaniu.

Jakie to uczucie przestać myśleć o konkurencji na zewnątrz?

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

 

 

 

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

To może być dla Ciebie całkiem spore zaskoczenie.

Gdy potraktujemy całość obiekcji odnośnie Twoich towarów czy usług jako 100%, okaże się, że:

40% z nich wynika z braku zaufania kupujących do Ciebie
60% z nich wynika z braku zaufania kupujących do siebie

Ciekawe, co?

Jeszcze raz, całym zdaniem:

Główną przyczyną wątpliwości Twoich potencjalnych Klientów jest brak zaufania do siebie samych

Dlaczego tak się dzieje? Brak zaufania do kogoś kogo nie znamy, czy do nowych towarów i usług wydaje się być dość oczywisty. Natomiast to, że nie ufamy jeszcze bardziej sobie, rzuca całkiem nowe światło na marketing.

Nie jest tajemnicą, że jesteśmy istotami szukającymi akceptacji a nawet podziwu. Czujemy się źle krytykowani, jeszcze gorzej wyśmiewani i pokazywani palcami. Stąd te 60%. Boimy się, ponieważ już wcześniej nie raz daliśmy się komuś nabrać, kupiliśmy wiele razy rzeczy, które nas roczarowały. W skrócie, podejmowaliśmy błędne decyzje.

Błędne decyzje zawsze rodzą strach przed nieznanymi konsekwencjami. A niczego nie boimy się tak, jak nieznanego.

To dlatego tak ważnym jest, by sprzedając towary czy usługi demonstrować tym ludziom tak zwane „rezultaty z wyprzedzeniem”  czyli RIA (Results in Advance). RIA oznacza znalezienie głównych problemów, bolączek czy przeszkód jakie na swojej drodze napotkają Twoi Klienci oraz pokazanie im sposobów poradzenia sobie z nimi aby mogli osiągnąć wyniki, których pragną.

W skrócie, badasz kontekst, zastanawiasz się czemu mogą nie ufać Tobie i sobie, bierzesz tych ludzi za rękę i prowadzisz doliną ciemności. Usuwasz spod ich nóg wszystkie kłody. Czynisz ich życie łatwiejszym. Budzisz w ten sposób zaufanie do siebie oraz sprawiasz, że czują się bardziej bezpiecznie i komfortowo. Przy okazji zarabiasz pieniądze.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Fakty są proste – jeśli nie uwierzą w Twoją historię, niczego od Ciebie nie kupią.

Stąd pozycjonowanie się na eksperta – i stąd opowiadanie historii. Czemu? Po pierwsze ekspert jest ekspertem, czyli się zna. Po drugie każdy uwielbia dobrą historię.

Do rzeczy. Formuła na sukces jest prosta:

Obietnica + Dowody = Zyski

W większości, jedynym powodem dla którego ich cokolwiek obchodzisz jest to, że do swojej głównej, wielkiej obietnicy dołączasz historię. Tak się robi dobry marketing, tak się robi dobry PR.

Logicznym jest, że wypadałoby wiedzieć jaką wielką obietnicę proponujesz. Bo musisz jakąś mieć.

Wyłącznym celem Twojej historii jest powiązanie w niej i udowodnienie obietnicy.

Jedynym celem historii jest pokazanie dowodów na Twoją obietnicę. W końcu ta historia ma sprzedawać a nie prezentować jedynie miłość własną. Ludzie, którzy ją poznają mają się wczuć i odnieść do siebie.

No dobra, więc jak to stworzyć?

Bardzo prosto. Mamy od setek lat dwa sprawdzone wzory – od mitologii po współczesne kino

1) MY kontra ONI
2) BOHATER z oporami

Ad 1)

My kontra oni (to może być często wersja ‚Ja kontra reszta świata’). Niemal zawsze jest to historia tego, na którego nikt nie liczył, tego, który stawił czoło przeciwnościom i mimo, że nie dawano mu szans, zwyciężył. Brzmi znajomo? Niemal każdy film akcji. Cel tej historii jest prosty – ma tworzyć więź, ma pokazywać podobieństwa (stąd „ja” zamienia się w „ja i Ty”, czyli „my”), ma rozgrzeszać brak poprzednich sukcesów i uwalniać od poczucia winy. Całkiem nieźle jak na jedną historyjkę, prawda?

Ad2)

BOHATER z oporami to człowiek, który dokonał (samotnie zazwyczaj) niesamowitego odkrycia, czegoś całkowicie przełomowego, stosuje to odkrycie od dłuższego czasu ze znacznymi sukcesami. Ktoś kiedyś podpatrzył, poprosił o sekret, bohater wolał uniknąć rozgłosu, ale cóż, uległ namowom. Potem wszyscy prosili, by przelał na nich swą cudowną ręką blask oświecenia. Co poradzić, taka już rola bohatera, że nawet jak nie chce, to pomaga.

Tu typowymi przykładami są różnego rodzaju suplementy, nowe diety czy zestawy ćwiczeń.

Klasykiem gatunku ze sceny politycznej jest tu Lech Wałęsa, który jak wiadomo samodzielnie rozmontował cały system (koledzy z opozycji głównie przeszkadzali). „Nie chcem ale muszem” podsumowuje bohatera z oporami.

Ogólnie bardzo popularne pozycjonowanie wśród naszych parlamentarzystów – z których wiadomo, żaden nie jest cynicznym, chorym na władzę samolubnym dupkiem. Skąd! Wszyscy są honorowymi sługami porządku konstytucyjnego oraz dobra publicznego, służąc z opuszczoną głową narodowi i cierpiąc za miliony. Co poradzić, taki ich los. Wyboru nie było…

Musisz jednak pamiętać, żeby nie zagubić się między słowami. Powtarzam jeszcze raz – jedynym celem historii jest umieszczenie w niej obietnicy i udowodnienie, że jest prawdziwa.To jest dokładnie ten moment, w którym politycy legną tysiącami. Historia ma mieć dowody!

Historia jest Twoim narzędziem demonstracji. Za pomocą historii, swoimi słowami tworzysz obrazy w ich głowach.

Życzę powodzenia o Mistrzowie Wszechświata…

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Dziś będzie o tym czym różnią się ludzie wpływowi, ludzie sukcesu i władzy od „mas”.

Nie mam wątpliwości, że zdarzyło Ci się spotkać osobę charyzmatyczną, kogoś, kogo inni słuchają, kto roztacza wokół siebie aurę władzy, siły czy majestatu. I nie chodzi po prostu o kogoś na kierowniczym stanowisku. Chodzi i kogoś, kto jest „naturalnym” liderem i przewodnikiem stada… Piszę słowo naturalny w cudzysłowie, ponieważ poniżej znajdziesz rozłożony na czynniki pierwsze schemat takiego zachowania.

Stosuj na własne ryzyko i na własną odpowiedzialność.

1) Odrobina mistycyzmu nigdy nie zaszkodzi! – przypisują swoją wiedzę czy zdolności mistycznym źródłom. Mają dostęp do wiedzy, która dla zwykłego śmiertelnika jest niedostępna. Pamiętasz – ludzie uwielbiają poznawać sekrety, szczególnie te, których nie powinni poznawać… To są ludzie, którzy rozumieją – nie chodzi tylko o to, że uważają się za wybitnych – oni rozumieją jak być wybitnym!

Z kim wolisz się zadawać – z kimś kto mówi „jestem genialny” czy z tym, który powie „rozumiem na czym polega geniusz”?

2) Łamią kody, rozpracowują schematy – są Twoimi przewodnikami po chaosie. Pokazują, że jednak jest porządek i jakiś wzorzec. Znają go i rozumieją. Skąd to wiedzą? Patrz punkt 1

3) Nadają oceny, przylepiają etykiety, szufladkują – to oni mówią co oznaczają Twoje doświadczenia, okoliczności czy wydarzenia. To nie muszą być nowe, nietypowe, oryginalne oceny i etykiety. Ważne jedynie, żeby były nowe dla Ciebie. Dzięki temu nie musisz już więcej myśleć.

Skąd oni to wiedzą? Patrz punkt 2

4) Dają innym poczucie władzy – podkreślam słowo „poczucie”. Poczucie wystarcza, w końcu większość osób władzy i odpowiedzialności nie chce. Ale lubią poczuć czy pomyśleć, że ją mają. I mały zabawny paradoks – im większe dają Ci poczucie władzy, tym większą lojalnością odpłacasz. Taka sprytna sztuczka…

5) Trudno dostępni, nieuchwytni, tajemniczy – oraz bywają trudni do zrozumienia, dla zwykłego, przeciętnego żuczka… Skoro coś jest proste, to znaczy, że nie jest warte nauki, prawda? A ludzie nie myślą zbyt dużo o tym co rozumieją. Im trudniej Cie zrozumieć, tym wyższy Twój status…

No i wiadomo, im trudniej do takiej osoby dotrzeć fizycznie, tym większym poważaniem i kultem się cieszy.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Oto 10 przykazań, o których musisz pamiętać tworząc skuteczny przekaz marketingowy – niezależnie od tego czy jest to sprzedaż bezpośrednia, wysyłkowa, reklama, broszura czy tekst na Twoją stronę internetową.

1) Pokaż mi natychmiast, że jako kupujący jestem we właściwym miejscu. Pokaż mi jak najszybciej to, czego szukam

2) Znaj dokładnie moje emocjonalne oraz bólowe włączniki. Pamiętaj – logika sprawia, że ludzie myślą, emocje sprawiają, że ludzie działają. Wszystko co przedstawiasz odnieś do emocji i pozbawiania bólu. Powtarzaj to do skutku w kontekście rezultatów, które jako Twój klient chcę osiągnąć

3) Rozmawiaj ze mną w 1 osobie konwersacyjnym tonem. Pokaż mi, że mówisz do mnie i że mnie rozumiesz. Jak? Poprzez bycie konkretnym i poprzez przejście do rzeczy, które mnie (jako Twojego klienta) interesują

4) Ma być łatwo, ma być intuicyjnie. Nie każ mi myśleć! Masz mi pomóc pojąć wszystko lekko, łatwo i przyjemnie. Czemu? Bo to naturalnie budzi zaufanie i poczucie pewności. Poza tym pamiętaj – tak jak każdy – nie lubię niepewności

5) Pozostaw mnie lepszym niż mnie zastałeś. Brzmi poważnie? Chodzi o to, że masz mi dać TERAZ coś, co w prosty sposób mogę wykorzystać by zbliżyć się do mojego upragnionego celu. Rada, broszurka, sprytna sztuczka…

6) Pomóż mi poczuć do Ciebie zaufanie… Nie spieprz niczego w głupi sposób. Kłania się teoria rozbitych okien

7) Pomóż mi poczuć, że odkryłem wspaniały sekret, coś co sprawia, że mam teraz przewagę. Pokaż mi, że mam teraz źródło wsparcia oraz odpowiedź na dręczące mnie pytania

8 ) Opowiedz mi swoją historię. Uwielbiamy historie, słuchamy ich od najmłodszych lat. Opowiedz mi, jak doszło do tego, że teraz robisz dla mnie to co robisz w sposób jaki robisz. Pokaż mi w jaki sposób mogę odnieść to do siebie i do mojej historii. Opowiedz mi o swojej pasji pomagania takim osobom jak ja

9) Powiedz mi dokładnie jakie kroki mam podjąć, bym mógł TERAZ osiągnąć rezultaty, na których mi zależy. Pokaż mi co i jak zrobić i spraw, bym rozumiał to na intuicyjnym poziomie

10) Weź na siebie całe ryzyko

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Od wielu lat branding to jedno z najpopularniejszych słów w marketingu. Wystarczy spojrzeć nawet na drobne ogłoszenia by zobaczyć, że nawet małe firmy szukają kogoś kto zajmie się dla nich „brandingiem”.

A więc o co z brandingiem chodzi?

Budowanie brandu jest jak tworzenie hymnu dla państwa.

Brand to etos – nośnik idei, wartości, reguły działania. Sam brand (bezpośrednio) nie sprzedaje produktu. Jego celem jest wywołać w konsumencie reakcję: „Tak, rozumiem to i popieram, podoba mi się to co za tym stoi, tak więc kupię ten produkt”.

Tak więc, w przypadku budowania brandu, najważniejsze jest odnalezienie / stworzenie tych wartości i idei. Po tym jak zostaną one uchwycone, niejako przy okazji, powstaje reszta materiałów marketingowych, z reklamami włącznie. Tym różni się tworzenie brandu od robienia reklam. Reklamy stają się nośnikiem idei a nie celem samym w sobie.

Jak powszechnie nie wiadomo marketing i reklama działają najlepiej w przypadku produktów i usług, które już mają rynkowa przewagę (czymś się na tle konkurencji wyróżniają). Podobnie jest z brandingiem – im mniej sztucznego kreowania  i bliżej autentycznej „religii” tym lepiej i łatwiej uchwycić esencję marki.

Dwoma firmami, które od razu przychodzą mi do głowy przy okazji słowa ‚branding’ są Nike i Apple.

Co ciekawe, a może raczej co charakterystyczne, obie te marki odnoszą się do indywidualizmu. Donny Deutsch, były szef agencji reklamowej Deutsch Inc. i autor świetnej książki „Often Wrong Never in Doubt” nazywa to „uniwersalnym indywidualizmem”. „Najlepsze kampanie reklamowe biorą indywidualistę i jednoczą go ze wszystkimi ludźmi, którzy myślą w ten sam indywidualny sposób.”

Zwróć uwagę na paradoksalny dobór słów: wszyscy pozostali ludzie, którzy myślą w ten sam indywidualny sposób…

Tak więc Apple – sprzęt elektroniczny dla indywidualisty (produkowany w milionach), który idzie pod prąd i chcę podkreślać swoją niezależność i inność oraz Nike – produkowane również w milionach buty i odzież dla ludzi, którzy nie lubią poddawać się normom czy konwencjom.

Obie firmy produkują towary masowe – ale odnoszą się do indywidualizmu i unikalności.

Czyż niemal wszyscy z nas nie chcą i w głębi duszy nie uważają, że są wyjątkowi, inni i niepowtarzalni? Oczywiście ja wiem, że Ty jesteś. Wiesz, mówię o tych innych innych…

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje

 

Idealny proces sprzedaży - szkolenia sprzedaż

Witam ponownie miłośniku brudnych sekretów i brzydkich prawd, które można wykorzystać (również przeciwko Tobie) w życiu – i oczywiście w marketingu.

Część pierwsza
Część druga

Dziś zacznę od 2 prawd a potem ciut je rozwinę.

1) Nie żyjemy w racjonalnym świecie

Czemu? Ponieważ…

2) Ludźmi kierują potrzeby

Po pierwsze, nie jesteśmy gatunkiem racjonalnym, tylko racjonalizującym. Spora różnica. To dlatego tak bardzo frustrujące bywają próby zrozumienia motywów czyjegoś zachowania.

Zachowania innych będą miały dla nas sens tylko i wyłącznie wtedy, kiedy spojrzymy na nie z punktu widzenia danej osoby, kontekstu w jakim się znalazła, jej moralności oraz jej interpretacji rzeczywistości.

Każdy z nas ma swoją (mniej lub bardziej) własną mapę rzeczywistości, czyli własne wskazówki do tego, jak odbierać i postrzegać świat, który nas otacza. Te mapy mogą być bardzo podobne (szkolnictwo i środki masowego przekazu bardzo starają się o to, żeby podobne były), albo całkiem różne.

Nie żyjemy w racjonalnym świecie, ponieważ to percepcja jest rzeczywistością. A percepcja jest rzeczą dość indywidualną.

Jedną z naszych najsilniejszych potrzeb jest potrzeba umysłowego zaangażowania się (w coś). Uwielbiamy kiedy coś / ktoś przykuje naszą uwagę, zmusi do skoncentrowania się a potem podkręci stopień intensywności doświadczenia (brzmi znajomo? podpowiedź – reklamy, filmy kinowe…). Nasz umysł posiada silną potrzebę koncentrowania się na czymś – nawet jeśli jest to 10 rzeczy na minutę. Dzieci z ADHD są ciągle skoncentrowane – tylko, że co chwilę na czymś innym.

Ludzie nienawidzą nudy.

Ci, którzy potrafią zaangażować nasz umysł i utrzymać naszą koncentrację trzymają nie tylko klucz do umysłów ale i do serc. Uwielbiamy to. Stąd ta bezgraniczna miłość do branży rozrywkowej, która to branża z kolej robi coraz więcej i coraz bardziej spektakularne rzeczy by nas przyciągnąć i utrzymać.

Na twórców filmów, seriali, reality show czy muzyki nie patrzysz jak na manipulatorów. Są naszymi zbawcami! Przynoszą nam ulgę i ukojenie, poprawiają jakość naszego życia, ratują nas od nudy, zbawiają nas od naszego życia i od nas samych! (Swoją drogą absolutną mistrzynią świata w tej kategorii jest Lady Gaga. Jest – moim zdaniem – jednym z najlepszych marketingowych manipulatorów na świecie.)

Dlaczego tak bardzo to lubimy?

1) Ludzie opierają się wszelkim niechcianym próbom i formom wpływu na nich. Dlatego tak cholernie nie lubimy sprzedawców „wciskających” nam swój towar. Ale zwróć uwagę – napisałem – niechcianym próbom i formom. Co innego, jeśli to co robisz nie jest odbierane jako próba wpływu…

2) Nie możemy się opierać temu, czego nie potrafimy wykryć – stąd te różne próby manipulowania nami na poziomie podświadomym, podprogowo itd itp. Jeśli przeanalizuje się to, co robią np. sekty poznasz bardzo, ale to bardzo prosty sposób tuszowania wpływu tak by nie był wykryty. Jest to zasada robienia małych kroczków. Hej! W końcu to tylko mały kroczek, prawda? Podobno – nie wiem bo nie sprawdzałem – ale podobno jeśli żabę włoży się do pojemnika z wodą a potem powoli zacznie wodę podgrzewać – żaba ugotuje się. Nie wyczuje tego, że robi się coraz bardziej gorąco…

3) Ludzie rzadko wierzą w to co słyszą ale niemal zawsze wierzą w to co sami wywnioskują – to dlatego mistrzowie wpływu sprawiają, że sami udzielamy sobie odpowiedzi. Te małe niedopowiedzenia (pamiętasz jak bardzo lubimy rozwiązywać zagadki i poznawać sekrety).

To czego nam najbardziej brakuje to mentalnej dyscypliny. Dlatego – paradoksalnie – to inni ludzie mają większą kontrolę nad naszym umysłem niż my sami. Szczególnie ci ludzie, którzy zdają sobie sprawę z tego, co tutaj opisałem.

Buntujemy się, jeśli próbują wpływać na nas w sposób bezczelnie bezpośredni.

Jednak świetnie się bawimy i jesteśmy im wdzięczni, jeśli robią to przy okazji zbawiania nas od nudy.

Rafał MazurMarketing, Copywriting, Branding, Konsultacje